Multi-kulti w biznesie

Polska edycja międzynarodowego dwutygodnika Forbes w 2016 roku opracowała 10 najbardziej pożądanych kompetencji w biznesie. Na 10-tym miejscu znalazła się umiejętność pracy w multikulturowym środowisku. Forbes argumentuje to w następujący sposób:

Stały napływ korporacji z zagranicznym kapitałem oraz postęp procesów globalizacyjnych sprawiają, że w Polsce kwitnie międzynarodowe środowisko pracy, w którym regularnie realizuje się ponadnarodowe projekty. Konieczność pracy w grupach zróżnicowanych etnicznie i kulturowo wymaga od pracowników zdolności szybkiej adaptacji do dynamicznie zmieniającego się otoczenia zawodowego. Niewątpliwym atutem może być doświadczenie w pracy za granicą w międzynarodowych firmach. https://www.forbes.pl/kariera/praca-w-2016-najbardziej-pozadane-kompetencje/7ks8z0j

Z życia wzięte

Coraz częściej zgłaszają się do nas menedżerowie, którzy sporadycznie współpracują z osobami reprezentującymi inną kulturę. Opowiadają o tym, jak często zdarzają im się nieporozumienia i spięcia w pracy wynikających z odrębnego stylu komunikowania się czy zarządzania:

Rozmawiam z kontrahentem z Chin i przedstawiam mu jakąś propozycję, spodziewając się bardzo konkretnej odpowiedzi: „tak” lub „nie”. Tymczasem mój rozmówca, zamiast udzielić mi odpowiedzi, zaczyna snuć alegoryczne przypowiastki lub anegdoty. Od razu stwierdzam, że mój gość z Chin nie zrozumiał oferty i potrzebuje więcej informacji. Zaczynam więc mówić dalej, tłumaczyć. A po drugiej stronie – kolejna anegdota. Jeśli Chińczyk odpowiada w symboliczny, alegoryczny sposób, oznacza to uprzejmą odmowę. Nie mówi wprost „nie”, ponieważ nie chce nas urazić. W Azjatyckiej kulturze utrata twarzy to największa zniewaga, więc chce nas przed tym ochronić.

Rozmawiam z Japończykiem i podczas żywej wymiany zdań pokazuję gest OK. Japończyk milknie skonsternowany i wyraźnie zaskoczony. Okazuje się, że ten sam gest w Japonii oznacza propozycję łapówki.

Pytam współpracownika z krajów arabskich o konkretną rzecz. On mi odpowiada, ale jak się później okazuje, jego odpowiedź jest daleka od prawdy. Zastanawiam się, od razu, czy chciał mnie specjalnie oszukać? Otóż nie. W kulturze arabskiej nie wypada powiedzieć „nie wiem”, bo oznacza to brak zaangażowania. Lepszym rozwiązaniem jest udzielenie jakiejkolwiek odpowiedzi, niekoniecznie trafnej, po to, by nie urazić rozmówcy.

Jak w tym się odnaleźć?

Pierwszą radą, jaką warto dać biznesmenom doświadczającym pracy w multikulturowym środowisku jest zwrócenie uwagi na różne style komunikowania się, jakie funkcjonują na świecie. Tolerancja wobec tej odmienności pozwoli już na początku kontaktu uniknąć niepotrzebnych emocji, które mogą być początkiem dalszych nieporozumień. Wyróżniamy trzy style komunikowania się na świecie:

1. Anglosaski, który polega na tym, że kierujemy się zasadą: jedna osoba mówi, druga słucha. To styl najbliższy naszej kulturze komunikowania się w biznesie, styl, w którym czujemy się najlepiej.

2. Romański, który często wiąże się z wchodzeniu sobie w słowo. Zwykle źle reagujemy na ten styl, interpretując go od razu jako próbę zdominowania nas, zaprzeczenia temu, co mówimy, lekceważenia. Okazuje się jednak, że intencja osoby komunikującej się w stylu romańskim jest zupełnie inna – przerywa nam, wchodzi w słowo tylko i wyłącznie po to, by zaznaczyć swoje zaangażowanie i zainteresowanie tym, co mówimy.

3. Orientalny, który wiąże się z częstą ciszą po stronie słuchacza. Dla nas jest ona kłopotliwa. Nie wiemy, co oznacza, zastanawiamy się, czy rozmówca w ogóle nas słuchał. Tymczasem osoba, która reprezentuje ten styl komunikowania się, poprzez ciszę pokazuje szacunek, jaki żywi do rozmówcy. 

Zasada elastyczności

Druga zasada wiąże się ze świadomością istnienia dwóch rodzajów kultur: łatwo zmieniającej się (np: zachodniej, europejskiej) i wolno zmieniającej się (np; arabskiej i azjatyckiej). I choć w biznesie istnieje reguła mówiąca o tym, że osoba, która zaczyna pracować w innej kulturze, stara się do niej dopasować, to jednak w praktyce zauważamy tą kulturową odmienność. Z tego też powodu, jeśli odwiedzi nas współpracownik z Holandii, oczekujemy, że łatwo zaadoptuje się do naszej kultury pracy. Z kolei, podczas wizyty czy dłuższego pobytu osób pochodzących z Japonii czy Turcji, u których spodziewamy się mniejszej elastyczności w tym zakresie, to raczej my dostosowujemy się do oczekiwań naszych gości. Dbamy o uwzględnienie odmiennego stylu komunikowania się, zarządzania, jak i również o inne detale, które są istotne w danej kulturze. Sposób siedzenia przy stole uwzględniający hierarchiczność zespołu azjatyckiego, rozlokowanie w hotelu, w którym szef powinien mieszkać piętro wyżej od pracowników, nie serwowanie nabiału Chińczykom do posiłków czy nie podawanie noży Tajlandczykom do stołu…

Aby nie wpaść w pułapkę stereotypu

Uważność na różnice międzykulturowe nie oznacza jednak upraszczania rzeczywistości i myślenia stereotypowego. Azjatyccy menedżerowie to zawsze… Z Turkami nie da się pracować w czasie ramadanu… Respektowanie odmienności kultury i wynikających z niej stylów komunikowania się i zarządzania ma nam pomóc we współpracy, a nie zbudować czarno-biały świat, w którym manipulujemy danymi. O cienkiej granicy między tolerancją a myśleniem stereotypowym mówi w swoim TEDzie Nigeryjka Chimamanda Adichie. W jej wystąpieniu zatytułowanym „Niebezpieczeństwo jednej historii” opowiada o konsekwencjach tego, kiedy na daną nację, kraj, kulturę mamy tylko jedną historię a nie jesteśmy otwarci na wiele różnych opowieści. Ale to juz zupełnie inny temat:)

https://www.ted.com/talks/chimamanda_adichie_the_danger_of_a_single_story?language=pl

Magdalena Czwojda zainspirowana wykładem Marii Ochwat na temat między kulturowej komunikacji.

Multi-kulti w biznesie
5 (100%) - 2 ocen[a]

Powiązane posty

Zapytaj o szczegóły
  1. Gry PoszkolenioweSzkolenia dla pracowników

* Wymagane